pełnoziarniste produkty zbożowe – warto umieszczać je w głównych posiłkach; chude mięso, dobrej jakości wędliny, ryby, nabiał, strączki, jaja; orzechy, pestki, oleje roślinne – spożywane na surowo. Dieta przemienna przepisy swe opierać powinna na żywności nieprzetworzonej o wysokiej wartości odżywczej.
Wyjaśnienie tytułu i tematu. Geneza tytułu została wytłumaczona przez samego Mickiewicza już w przedmowie do II części Dziadów.Poeta wyjaśnia tam, że: "jest to nazwisko uroczystości obchodzonej dotąd między pospólstwem w wielu powiatach Litwy, Prus i Kurlandii, na pamiątkę dziadów, czyli w ogólności zmarłych przodków.
to się nazywa fusion! 10 minut czystej radości i zabawy muzyką. Na ten pochmurny dzień i na wszystkie inne. http://www.youtube.com/watch?v=OIkhDElvRJ0
Był sobie dziad i baba, bardzo starzy oboje. Ona kaszląca, słaba, on skurczony we dwoje. Mieli chatkę maleńką, tak starą jak oni. Jedno miała okienko i jeden był wchód do niej. Żyli bardzo szczęśliwie, spokojnie jak w niebie. Czemu ja się nie dziwię, bo przywykli do siebie. Tylko smutno im było, że umierać musieli, że się
Zbuduje tratwe z resztek emocji - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk.
Boys jorguss nasza muzyka - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk.
boys jorguus nasza muzyka - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk.
O6IL. Dziękuję Wszystkim za mile spędzony czas sobotnio-niedzielny, a w szczególności - organizatorom Iwonie i Jurkowi oraz osobom grającym na rożnych instrumentach (w tym Piotrkowi i Mackowi za nadawanie głównego tonu) i udzielającym się wokalnie :-))) Było naprawdę super! Nawet charakterystyczny zapach ogniskowy odzieży był. AS +++ Kiedyś Jarema śpiewała: "Gadał jeden dziad i drugi dziad, że wybudują nam solidny jacht tak budują od XXXX lat a my pływamy tratwą....!!!!" Tym razem to trzeba było zobaczyć! Ci co w woderach mieli całkiem dobrze na tej tratwie. Kobiety i dzieci siedziały w kapokach na ławkach, stołach lub na górnym pokładzie. Dolny pokład zanurzał się w wodzie w zależności od rozmieszczenia załogi. Gdy jeden koniec tratwy wynurzał się, drugi nawet miał wodę po łydki. Ruchy osób na górnym pokładzie zagrażały stabilności całej jednostki pływającej. W wewnętrznej kabinie można by kręcić film "Titanic", gdy przez wszystkie otwory nagle wlewała się woda. Nie straszne jednak to były widoki dla członków załogi z klubu Jarema! Nawet Ci w adidaskach, zanurzeni w zimnej, październikowej wodzie pilnowali kierunku spływu. Nasza załoga - jak flisacy weneccy - miała pewien problem - nasze 3-metrowe kije nie sięgały dna Biebrzy, a nurt był słabszy od wiatru - w efekcie tratwa zmierzała w kierunku od ujścia do źródeł rzeki - oddalając się od najbliższego portu. Wtedy na pomoc pospieszył gospodarz, który ciągnąc z całej siły liną dał radę okiełznać tratwę i przybiła ona do ostatniego skrawka twardego lądu - zanim zdążyła wpłynąć w nieprzebyte bagna Biebrzańskiego Parku Narodowego. W ten sposób zostaliśmy uratowani. Ale ślad w psychice pozostanie na zawsze. Za Jaremu! Jurek +++ >>>Tym razem to trzeba było zobaczyć! Świetne i ...prawdziwe! Ja bym tego tak dobrze nie opisał, bo dużo mniej widziałem na tej tratwie - przez łzy, które miałem od śmiechu Fotki jednak tego nie oddadzą - nie widać jak bujało ;)) A w dworku w Mamuciej Dolinie tak zadymiło z kominka, że lepiej było słychać niż widać. Zwłaszcza nieźle dało się dosłyszeć odgłosy afrykańskich djembe i hinduskiej tabli - nie szkodzi, że w kurpsiowskich multi-kulti - jaremowy sound system. No i super pogodę przywieźliśmy znad Biebrzy do Warszawy. Fajnie było! Dzięki. Pozdrawiam, pioTrek
(według S. J. Rolek) Niedaleko od Krakowa, oj!Tam, gdzie góra jest zamkowa, oj!Stoi kościół murowany, oj!A w nim okna, drzwi i ściany, ,oj!Był to dziad cudownik wielki ,ojkiedy patrzał na te belki, ojzamiast śtyrech widziol osim, łojA lud cały dziwowoł się, łoj!Stał się cud pewnego razu, oj!Przemówił dziad do obrazu, oj!A obraz doń ani słowa, oj!Taka była ich rozmowa, oj...(Żyd stał?) w sercu zasmucony, oj... goda do biskupa, ojKiedy biskup som, jak głowa (apud), oj (występowały także i takie zwrotki) Był tam dziad cudownik wielki ,ojco w suficie liczył belki ojzamiast śtyrech zliczył losim, łojI ten cud po świecie głosił, ojSame dzwony tam dzwoniły, oj!Gdy dziad ciągnął z całej siły, oj!Same drzwi się otwierały, oj!Gdy się baby mocno pchały, oj!Różne rzeczy mówią ludzie, ojże tam ciągle cud na cudzie oj,za to kościół się bogaci, ojbo za cuda ludek płaci, ojWielkie cuda się tam działy, ojojcom brzuchy urastały , ojA ludziska z całej siłyróznr rzeczy im znosiły, ojRaz zakrystian z organistą, ojżarli kluski za zakrystią, ojżarli kluski z jednej miski, ojpoparzyli sobie pyski, ojA wikary z bakałarzem, ojżarli kaszę za ołtarzem, ojbez widelca i bez łyżki, ojpoparzyli sobie pyski, ojRudy dziadek, ruda babka, ojrudy ojciec ruda matka, oji ja także rudy byłem , oji sie z rudą ożeniłem, ojRudy ksiądz nam ślubu dawał, ojrusy organista spiwał, ojpotem coś się urodziło , ojTyż, cholera, rude było, ojOd Krakowa do Berlina, oj !Diabeł gonił cepelina, oj !A w tym pędzie pękła lina, oj !diabli wzięli cepelina, o jo jo joj !(i wiele, wiele innych) Tekst od Zenka. Legenda: inc, incipit - incipit - z braku informacji o tytule pozostaje cytat, fragment tekstu z utworu abc (?) - text poprzedzający (?) jest mało czytelny (przepisywanie ze słuchu) abc ... def - text jest nieczytelny (przepisywanie ze słuchu) abc/def - text przed i po znaku / występuje zamiennie abc (abc) - wyraz lub zwrot wymagający opisu, komentarza (abc) - didaskalia lub głupie komentarze kierownika
Dziwna ta kampania samorządowa. Wszyscy wokół dyskutują nad ograniczeniem liczby kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Problemu nie widzą tylko ci, którzy faktycznie mogliby postulat ten wprowadzić w życie, czyli politycy. Pani premier na przykład, jak zaprosiła przywódców innych ugrupowań do dyskusji na temat samorządu terytorialnego, to za najważniejszą kwestię uznała upowszechnienie budżetu obywatelskiego. Owszem, fajnie go mieć. Sam ostatnio skutecznie głosowałem za odrobaczeniem i sterylizacją bezpańskich kotów w Gdańsku. Ale nie to jest chyba podstawową bolączką naszej samorządności. To zresztą nie tylko problem zasiedzenia bardzo wielu włodarzy. Bo co o nas mówi cała ta szaszłykarnia na ulicach? Tym, którzy jeszcze nie wiedzą, wyjaśniam, że szaszłyki to słupy latarni ulicznych z nawleczonymi plakatami wyborczymi kandydatów. Twarz, nazwisko, partia/komitet, numer na liście i ewentualnie hasło. Jedno podobne do drugiego. "Chcę słuchać ludzi" - deklaruje jeden. "Słucham obywateli" - zapewnia inny. "Będę słuchać Polaków" - precyzuje trzeci. Akurat! Gadał dziad do obrazu...A z obietnicami warto uważać. Zdarzyło się, wiele lat temu, że pewien kandydat na radnego, młody, przystojny, rzutki, zapowiedział, że będzie odwiedzał wyborców w domach. Ucieszyliśmy się z żoną: "O, nareszcie kandydat, który przejmuje się naszymi problemami i chce je poznać". Oznaczonego dnia, o oznaczonej godzinie faktycznie ktoś puka. Otwieramy. W drzwiach stoi dwoje sympatycznych studentów i uśmiecha się rozbrajająco: "Niestety, pan Sławek nie mógł przyjść osobiście, ale mamy dla państwa jego ulotki". Podziękowaliśmy uprzejmie. No tak - kandydat młody, przystojny, ale zbyt rzutki jak na nasz gust. Więc na wszelki wypadek postanowiliśmy utrwalić sobie to nazwisko, żeby w przyszłości przypadkiem na niego nie zagłosować. Nie było trudne do zapamiętania. Nowak.
Ref: Gadał jeden dziad i drugi dziad, F B F / C F C Że wybudują nam solidny jacht. F C / C G Dłubią przy nim już czterdzieści lat, F B F / C F C A my pływamy tratwą. F C F / C G C Żagla pół i masztu pół, F B F Do beczki przywiązany stół. F C Hej, klepek pięć i wielka chęć, F B F Tak płynie nasza tratwa. F C F Raz jeden gość powiedział tak: "Ten kurs nie w tą - nam trzeba tam." I tak już żeglujemy wspak Tą naszą dziwną tratwą. A drugi gość wymyślił znów, By zrobić rufę tam, gdzie dziób I odtąd nie płyniemy w przód, Lecz w kółko kręcim tratwą. Mijają nas - cóż, zdarza się - Dłubanki z afrykańskich rzek. Patrz - chińska dżonka zbliża się, A my spokojnie tratwą. Z puszki od konserw mamy miecz, W beczce na wpół solony śledź, Jakiś sznur zwieszony w dół, To nasza dumna tratwa. Niejeden już nas porwał sztorm, Niejeden wicher w żagle dął, Niejeden maszt pod falą trzasł I kołysało tratwą.
Tekst piosenki: Słowa: Jarosław ("Królik") Zajączkowski Muzyka: trad. Ref.: Gadał jeden dziad i drugi dziad, Że wybudują nam solidny jacht. Dłubią przy nim już czterdzieści lat, A my pływamy tratwą. Żagla pół i masztu pół, Do beczki przywiązany stół. Hej, klepek pięć i wielka chęć, Tak płynie nasza tratwa. Raz jeden gość powiedział tak: "Ten kurs nie w tą - nam trzeba tam." I tak już żeglujemy wspak Tą naszą dziwną tratwą. A drugi gość wymyślił znów, By zrobić rufę tam, gdzie dziób I odtąd nie płyniemy w przód, Lecz w kółko kręcim tratwą. Mijają nas - cóż, zdarza się - Dłubanki z afrykańskich rzek. Patrz - chińska dżonka zbliża się, A my spokojnie tratwą. Z puszki od konserw mamy miecz, W beczce na wpół solony śledź, Jakiś sznur zwieszony w dół, To nasza dumna tratwa. Niejeden już nas porwał sztorm, Niejeden wicher w żagle dął, Niejeden maszt pod falą trzasł I kołysało tratwą. Dodaj interpretację do tego tekstu » Historia edycji tekstu
gadał jeden dziad i drugi dziad